Należą się Wam małe wyjaśnienia, ponieważ to już kolejny weekend, kiedy nie pojawia się Niedziela dla Włosów. Ogólnie, blog zrobił się mniej włosowy, nad czym sama ubolewam i w najbliższym czasie postaram się nadrobić zaległości w tym temacie. Dlaczego zrezygnowałam z NdW? Wcale nie zrezygnowałam, ale jest ona ostatnio tak monotonna, że nie ma o czym pisać. Doszłam chyba do momentu, kiedy już dobrze wiem, co służy moim włosom i delektuję się czasem, kiedy nie muszę walczyć o każdy good hair day :) Ale od początku...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naturalna pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 6 czerwca 2016
niedziela, 8 maja 2016
Niedziela dla Włosów (18) - Organic Shop - Avocado&Honey :)
Ostatnio niewiele włosów na moim blogu... I w codziennej pielęgnacji niestety też. Odkąd zaczęłam używać odżywek typu make beaty - trochę zaniedbałam głęboką pielęgnację w ciągu tygodnia. Majowy długi weekend też nie sprzyjał zamykaniu się w łazience - pogoda była przepiękna! Nie wiem, czy to źle, że w ciągu tygodnia moja pielęgnacja jest raczej minimalistyczna - ostatnio taka moda. Poza tym, moje włosy nie wymagają już drastycznej reanimacji - są względnie zdrowe, więc należy ich nie zniszczyć i dbać, żeby były w coraz lepszej formie. Jednak niedziele są dla mnie oazą SPA - i ogromną motywacją, żeby jednak ten jeden w dzień w tygodniu stosować bogatą, przemyślaną pielęgnację. Dzisiaj, będąc na zakupach i obiadku w galerii Plaza w Poznaniu, jak zwykle wstąpiłam do sklepu Siberika - akurat trafiłam na promocję masek do włosów, które od jakiegoś czasu chciałam kupić :) Nie mogłam się tylko zdecydować, na który rodzaj się zdecydować. Korzystając z promocji - kupiłam obydwie :) Zapraszam na relację z NdW z użyciem maski Organic Shop Avocado&Honey (express repair).
niedziela, 1 maja 2016
Niedziela dla Włosów (17) - Totalne no-poo - albo nawet o krok dalej :)
Cześć dziewczyny!
Poprzednią NdW opuściłam, ponieważ byłam dość mocno przeziębiona i moim największym pragnieniem było nie wychodzenie z łóżka... Niestety, w życiu nie można mieć wszystkiego, a moje marzenie spełniło się w możliwości pozostania cały weekend w domu. W tym tygodniu czuję się znacznie lepiej, więc i NdW odbyła się, ale była dość nietypowa. Kilka dni temu przypomniałam sobie moje bardzo wczesne początki włosomaniactwa - u mnie zaczęło się od eksplozji w kierunku dość mocnego odrzucenia chemii w pielęgnacji. Trwało to, na szczęście dość krótko - zdążyłam jednak przetestować kilka metod bardzo naturalnego mycia i odżywiania włosów. No-poo (bez szamponu), jajka i jogurt na włosy - to tylko ułamek tego, z czym kombinowałam. Metody te nie zostały ze mną na dłużej, bo jestem z natury bardzo leniwa i mam naturę odkrywcy - przygotowywanie własnych szamponów i odżywek z lodówkowych składników na dłuższą metę nużyło mnie i nudziło. Dzisiaj chciałam pokazać Wam, jak przez chwilę wyglądała moja pielęgnacja ponad dwa lata temu - a bogatsza o wiedzę zdobytą przez te kilka lat lepiej rozumiem, co robiłam :)
Jako spoiler dalszej części postu dodam, że dzisiaj nie użyłam żadnego kosmetyku :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)

