Cześć Dziewczyny!
Przychodzę do Was dzisiaj z postem typu open box, ale dość nietypowego pudełeczka :) Każda z nas, która zamawia beauty boxy wie, że zwykle są one niespodzianką do dnia wysyłki. Jedne można później zamówić, znając ich zawartość, inne już nie. Joy Box jest w tym gronie bardzo nietypowy, bo od samego początku znamy jego zawartość. Co więcej, możemy mieć na nią wpływ. Na czym to polega? W dużym skrócie: produkty w pudełku są podzielona na kilka kategorii. Pierwsza zwykle jest stała, a z pozostałych jest do wyboru kilka wariantów. Szczegóły są bardzo ładnie opisane na stronie, gdzie można zamówić Joy Boxa (KLIK). Niestety, pełna dostępność produktów jest zwykle tylko kilka godzin po ujawnieniu, później przy wielu z nich widnieje napis 'wyprzedane'. Ja sama nie załapałam się na pierwszą odsłonę, jednak często w trakcie sprzedaży danej edycji niektóre kosmetyki pojawiają się ponownie. Trafiłam właśnie w takie okienko i dzisiaj odwiedził mnie kurier, który przyniósł mi wcześniejszy, imieninowy prezent :)
Co znalazłam w środku? Same dobrocie! Przed wszystkim warto dodać, że moja ocena pudełka jest bardzo subiektywna i nie będę przydzielała gwiazdek. Po pierwsze, wiem, co zamawiałam. Tutaj nie ma niespodzianki i dreszczyku emocji przy otwarciu. Po drugie, wiele produktów w pudełeczku po prostu trafiło w moje kończące się zapas, więc cieszę się, że mogłam je uzupełnić w ciekawe (dla mnie) nowości i jednocześnie odrobinę oszczędzić. Wartość produktów w pudełku to około 150zł, a jego cena wynosi 49zł (z przesyłką).
Jeszcze jedno musicie o mnie wiedzieć - czasem bardzo lubię dostawać prezenty, które niby sama sobie wybrałam, a jednak są dla mnie niespodzianką. Na przykład mówię: 'chciałabym dostać na urodziny coś fajnego z firmy X.', albo 'chciałabym jakiś fajny krem do rąk.' I wtedy mój mąż, albo ktokolwiek, kto akurat pyta się o prezent dla mnie, ma duże pole do manewru, a ja nadal mam niespodziankę. Nie zawsze muszę wybrać dokładnie coś, co kupuję, nieraz mam frajdę właśnie z takich "narzuconych" zestawów.
Dlaczego Joy Box "Wiosna" trafił w sam środek mojego serca? Czytajcie dalej :)
