Witajcie!
Dzisiaj zaglądam tutaj z opisem (spowiedzią...) małych zakupów. Muszę się Wam przyznać, że około połowy lutego nałożyłam na siebie zakaz zakupowy. Znaczy nie taki całkowity, mogę uzupełniać zapasy :) I jestem konsekwentna jak nigdy :) No ale dzisiaj wpadłam do Hebe, po płyn do demakijażu (od trzech dni zmywałam się oliwką i to nie był dobry pomysł - strasznie ciężko schodzi tusz do rzęs), więc zakup jak najbardziej uzasadniony :) I tak zaczęłam krążyć między tymi regałami... Oczywiście nagle przypomniałam sobie, że kilka rzeczy "potrzebuję". Kupiłam niewiele, ale jestem zachwycona moim "małym grzechem na detoksie" :)
