niedziela, 5 czerwca 2016

U.R.O.K. - pudełko od InspiredBy - Open Box!

Cześć!
Wiecie, że lubię pudełka :) Zarówno te z tajemniczą zawartością, jak i te, gdzie od początku wiemy, co znajdziemy w środku. Beuty boxy są zwykle zakasujące i ciekawe, ale zdarzają się też edycje, które zupełnie do mnie nie trafiają i uważam, że nie są warte swojej ceny. To jednak moja subiektywna opinia, ponieważ rzadko wartość produktów w pudełku jest niższa niż jego cena. Tym razem chcę napisać Wam o boxie, który upiłam tylko dlatego, że otrzymałam bardzo duży rabat  na jego zakup i zapłaciłam w zasadzie tylko za przesyłkę. Regularna cena boxa w subskrypcji to 49zł. Pudełko U.R.O.K z InspiredBy zupełnie nie kusiło mnie swoją zawartością, ale za kilka złotych chętnie przetestuję jego zawartość. Co dostałam?










wtorek, 31 maja 2016

Dwa tygodnie z... Tonikiem łagodzącym Cien.

Cześć Dziewczyny!
Już jakiś czas temu zdenkowałam dosłownie wszystko do mycia buzi - wszystkie micele i toniki. Wiedziona wrodzoną ciekawością postanowiłam przetestować niedrogi i łatwo dostępny tonik z dyskontu - Lidla. Wszystkie wiemy, że ten sklep ma w swojej ofercie popularne kosmetyki Cien. Ja je kojarzę z lepkimi, wręcz niewchłanialnymi balsamami do ciała. Nie wiem, czy są one jeszcze w sprzedaży, ale moje doświadczenia są mało ciekawe. Jednak przy zakupach jakiś czas temu, zwróciłam uwagę na dwa toniki. Wersja niebieska nie zainteresowała mnie, ponieważ zawiera alkohol. Natomiast różowy tonik, na pierwszy rzut oka wygląda przyjaźnie i dlatego wylądował w koszyku. Stosuję go od dwóch tygodni i dzisiaj mogę napisać Wam co-nieco na jego temat napisać.

niedziela, 29 maja 2016

Recenzja - Nawilżane Chusteczki Peelingujące BeBeauty - alternatywa dla tubek i saszetek?

Cześć Dziewczyny!
Od kilku miesięcy staram się regularnie, przynajmniej dwa razy w tygodniu wykonywać peeling twarzy. Nie jest łatwym zadaniem pamiętanie os systematyczności, szczególnie przy moim, bardzo nieregularnym, trybie tygodnia. Jednak staram się być konsekwentna, a na efekty nie musiałam długo czekać. W połączeniu z pozostałymi elementami mojej pielęgnacji, o której pisałam TUTAJ, moja cera jest w coraz lepszym stanie. Jeśli chodzi o produkty, którymi wykonuję peeling, nie jestem zbyt wybredna - tak na prawdę wystarczą mi fusy po kawie i odrobina jakiegoś delikatnego żelu. Bardzo lubię też peeling kawowy Body Boom - to już klasyk. Nie ukrywam, że lubię mocne zdzieraki, bo tylko po nich czuję efekt na buzi.
Całkiem niedawno skończyły mi się chusteczki do demakijażu, więc postanowiłam kupić w Biedronce zestaw z chusteczkami peelingującymi. W pierwszej chwili źle przeczytałam etykietę i myślałam, że to chustki pielęgnujące, ale już drugi rzut oka wyprowadził mnie z błędu. O produkcie do demakijażu jeszcze Wam napiszę, kiedy porządnie je przetestuję (używam ich dość rzadko), ale o tych peelingujących mam już zdanie i zapraszam do dalszego czytania!

sobota, 28 maja 2016

Recenzja - Babydream Panthenol Wundschutzcreme (przeciw odparzeniom) - krem-maseczka, czyli mój ideał do zadań specjalnych :)

Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją troszkę nieoczywistą, Bo co takiego odkrywczego jest w kremie dla dzieci? Zwykle do takich specyfików poodchodzimy z rezerwą - jakoś tak bardziej podejrzliwie, ponieważ wymagania pielęgnacyjne małych dzieci i niemowląt są zupełnie inne, niż dorosłych kobiet. Co prawda wiele z nas uwielbia dziecięce szampony do włosów czy mydła... ale krem? Ja jakiś czas temu okropnie się przeziębiłam - co za tym przyszło, to morderczy katar i podrażnienie skóry spowodowane ciągłym wycieraniem nosa. Szukałam, w związku z tym, odżywczego, nawilżającego kremu, głównie na te okolice... i niewiele mnie obchodziło, jak będę wyglądała z tym na twarzy. Zastanawiałam się, co by tu nowego kupić, ale z racji słabej mobilności, postanowiłam przejrzeć moje zbiory. I tak w moje ręce trafił, dość dawno zapomniany krem Babydream Panthenol Wundschutzcreme (przeciw odparzeniom) - i postanowiłam nałożyć go na buzię. Pisząc ten post odkryłam, że istnieje jeszcze inna wersja tego kremu... Ale o tym w dalszej części posta.


piątek, 27 maja 2016

Shiny Box Majowo Mi - maj 2016 - Open Box!

Cześć Dziewczyny!
W środę odebrałam swoje pudełeczko z majowej edycji Shiny Box - Majowo Mi! Oczywiście spieszę podzielić się z Wami moimi wrażeniami, jednak dopiero dzisiaj miałam czas zrobić zdjęcia i napisać porządny post. Bardzo nie chciałabym wypowiadać się negatywnie o Shiny, ale tym razem dali ciała... i zrehabilitowali się dość szybko - i nie chodzi wcale o zawartość pudełka.
Przede wszystkim w poniedziałek, kiedy to miała odbyć się wysyłka, nie dostałam wiadomości. Napisałam więc wieczorem do Shiny, zapytując co jest nie tak... i dowiedziałam się, że nie mają mojego zamówienia... Szybkie sprawdzenie, kasa pobrana, subskrypcja aktywna... no co jest? Faktycznie, przyznali się do błędu, obiecali pudełko wysłać. I wysłali, więc dostałam je już w środę.  Było by mi strasznie przykro, gdybym musiała czekać do poniedziałku... No, ale skoro już jest, to i dla Was garść opinii :) Samo pudełko przyjechało do mnie strasznie pogniecione - zarówno z zewnątrz jak i w środku. Na szczęście nic nie było uszkodzone :)
Samo pudełko nie zwaliło mnie z nóg... Co prawda mamy tutaj aż 6 pełnowymiarowych produktów, ale czuję pewien niedosyt. Dlaczego? Zapraszam na dalszą część posta!


czwartek, 26 maja 2016

Shiny Box xoxo! - Kwiecień 2016 - recenzja zbiorcza :)


Cześć!
Mija już miesiąc od kiedy otrzymałam kwietniowy Shiny Box xoxo! i mam już swoje zdanie o produktach, które się w nim znalazły. Wszystkich używałam choćby przez chwilę, ale większość nie zasługuje, moim zdaniem, na oddzielne recenzje - są po prostu. Ani nie są rewelacyjne, ani nie są bublami - postanowiłam więc napisać o nich kilka słów w zbiorczej recenzji. Po kilka słów dla każdego, moja opinia i spostrzeżenia na temat tych kosmetyków.

sobota, 21 maja 2016

Dwa tygodnie z... Białą glinką :)



Cześć!
Już jakiś czas temu chodził mi po głowie pewien pomysł, a z początkiem maja postanowiłam wcielić go w życie. W końcu jaka pora roku jest najlepsza, żeby podejmować nowe wyzwania, realizować postanowienia i plany? Oczywiście wiosna! Nie wiem jak Wy, ale wraz z pierwszymi promieniami majowego słońca wstępuje we mnie nowa energia, mam masę pomysłów i dużo motywacji, żeby działać :) W związku z tym, zaraz po długim weekendzie majowym zaczęłam moje testy. Seria, którą chcę stworzyć na moim blogu nie jest może jakąś rewolucją, dla mnie jednak jest ważna. Chcę usystematyzować to, co robię - żeby było w tym więcej ładu. Chcę się kierować tu jedną, ale bardzo ważną zasadą: systematyczność. Jak chyba każda kosmetykoholiczka mam z tym problem, bo nowości jest tak dużo, a ja jedna. Czasem używam produktów, a nie potrafię nic konkretnego o nich powiedzieć. Dlaczego? Bo używam ich nieregularnie, w różnych zestawieniach i tak na prawdę nic o nich nie wiem. Zasadą serii "Dwa tygodnie z..." będzie przede wszystkim regularne testowanie wybranego produktu tak, żebym po tym czasie mogła napisać rzetelną recenzję. Pewnie wielu z Was nie są potrzebne takie postanowienia, a mnie pomogą one być lepszą w tym, co robię. 
Jasne, że wielu kosmetyków nie da się po prostu przetestować w tak krótkim czasie. Nawet po kilku regularnych użyciach nie ma w zasadzie wizualnego efektu, które pojawiają się po często kilku miesiącach. Takich produktów seria nie obejmie w ogóle - pewnie, że będą recenzje, ale nie oparte jedynie na 14 dniach testowania. 
Pierwsze dwa tygodnie z maseczkami z białą glinka mam już za sobą - jest to pierwszy produkt, który używałam regularnie właśnie po to, żeby dzisiaj dokładnie wiedzieć, jak działa na moją skórę. Jesteście ciekawe? Czytajcie dalej :)