środa, 17 lutego 2016

Rozdanie!!! Rosyjskie Cudeńka :)

Dzisiaj chcę się z Wami czymś podzielić :) 
Wiem, że bloga prowadzę niedługo, a takie akcje są domeną rocznic i innych ważnych wydarzeń. Ze względu na plan pielęgnacji z użyciem indyjskich kosmetyków, przeszukiwałam notatki z początków mojej przygody z pielęgnacją włosów. Pamiętam, że kiedy już używałam jakiś indyjskich olejków, ale nie pamiętałam jakich. I dokonałam odkrycia! Dzisiaj mijają dokładnie dwa lata mojego włosomankactwa. Jest to dla mnie ważna data, wiele się zmieniło od tamtego czasu, w pielęgnacji i podejściu do tematu. A nie zaczęłabym pewno, gdyby moja dobra koleżanka nie podarowała mi zestawu olejów w saszetkach. Było ich pięć (kokosowy, arganowy, avocado, papaja i ze słodkich migdałów) i tylko jeden  przypadł do gustu moim włosom ( ze słodkich migdałów). Jednak to dzięki temu zaczęłam myśleć o włosach, odkryłam blog Anwen i wiele innych. Prawie dokładnie rok temu odkryłam blog Kasi na fali i nastąpił przełom, moje falki w końcu zaczęły żyć :) 
Włosową historię z pewnością stworzę, ale dzisiaj chciałam podzielić się moimi hitami, na fali mojej fascynacji rosyjskimi kosmetykami :) 
W skład zestawu wchodzą: 

rozdanie
Rozdanie!  
  • Maska do włosów "Siedem mocy" Bania Agafii 
  • Łaźnia Agafii - maska torfowa ujędrniająca (do ciała) 
I takie dodatki ode mnie - fajne lakiery :) 
  • Lakier do paznokci Silcare (w kolorach ziemi, z drobinkami, o matowym wykończeniu)
  • Lakier do paznokci BaleoKosmetyki  (złoty, brokatowy)

Oraz kilka ciekawych próbek :) 

Kosmetyki Bania Agafii przekonały mnie do pielęgnacji opartej na ziołach i naturalnych ekstraktach. Są naprawdę warte wypróbowania. Wśród próbek znajdzie się kilka saszetek kremu Ziaja z Wit.C, który zmienił moje podejście do pielęgnacji twarzy i marki. Jest tam też kilka moich perełek, którymi chce się podzielić. Zapraszam :)  
Jako bonus dodam zdjęcie, na którym widać jaką drogę pokonały moje włosy. Po prawej na zdjęciu wykonanym około trzech lat temu - to nie ombre, moje włosy tak przyjmowały farbę... Po lewej zdjęcie z tego roku :)
zmiana wyglądu włosów
Metamorfoza :)
Aby wziąć udział w rozdaniu należy obserwować mojego bloga publicznie, oraz dodać komentarz po tym postem. Wzór zgłoszenia:  
  1. Obserwuję jako: /1los/ 
  2. Baner na blogu: (link)  
  3. Informacja na blogu: (link) 
  4. Informacja na facobooku/instagramie: (link) /1los/ 
 Spełniając 2 i/lub 3 warunek otrzymasz 1 dodatkowy los. 

Wyniki ogłoszę 24 marca!!

Regulamin:
1.Konkurs trwa od dnia 17.02.2016 do dnia 16.03.2016 do godziny 23:59. Zgłoszenia przesłane po terminie nie wezmę  pod uwagę! 
2. Organizatorem konkursu i jestem ja, prowadząca blog prywatnie-publicznie.blogspot.com. 
3. Zgłoszenia przyjmowane są w formie komentarza pod postem konkursowym.  
4. Aby wziąć udział w konkursie należy spełnić wszystkie wymagane warunki (obowiązkowe to 1 oraz 2 lub 3, oraz obserwacja, punkt 4 nie jest obowiązkowy)
5. Uczestnikami konkursu mogą być tylko osoby mieszkające na terenie Polski. 
Jeśli nie masz ukończonych 18 lat o zgodę na udział w zabawie poproś rodziców lub opiekunów.  
6. Spośród wszystkich zgłoszeń drogą losowania wybiorę zwycięzcę,do którego trafi zestaw kosmetyków wymieniony w treści posta konkursowego. 
7. Jeśli uczestnik zrezygnuje z obserwacji bloga w po ogłoszeniu wyników konkursu, jego zgłoszenia nie będą przyjmowane w późniejszych takich wydarzeniach. (dla potwierdzenia wykonam screen obserwatorów z dnia ogłoszenia wyników konkursu). 
8. Zastrzegam sobie prawo do przedłużenia  terminu zakończenia rozdania, jeśli liczba osób biorących w nim udział nie przekroczy 20. 
9. Koszty wysyłki pokrywam ja i nadaję paczkę jedynie na terenie Polski, za pośrednictwem Poczty Polskiej (w przypadku chęci otrzymania przesyłki inną drogą proszę o kontakt w zwycięzcę). 
10. Paczka zostanie odpowiednio zabezpieczona, nie ponoszę jednak odpowiedzialności za zniszczenie jakiegokolwiek produktu podczas transportu 
11 Wyniki ogłoszę w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. 
12. Zwyciezcę proszę o kontakt mailowy, a wyniki zamieszczę na blogu. 
13.Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 roku Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami). 
14. Zamieszczając komentarz zawierający zgłoszenie do rozdania uczestnik wyraża zgodę na akceptację niniejszego regulaminu oraz na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z Ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr 133 pozycja 883). Dane nie będą przetwarzane po zakończeniu rozdania. Zostaną trwale usunięte.

wtorek, 16 lutego 2016

Wizyta u fryzjera + mała zapowiedź :)

Dzisiaj dałam się... podciąć :) Zaryzykowałam zupełnie nieznany salon, nie znalazłam żadnych opinii w Internecie. Jak było? 

Poszłam do salonu Beauty Place w Poznaniu. Na wizytę czekałam około tygodnia. Przyjął mnie pan, niestety nie poznałam imienia (albo nie zapamiętałam :( ). Rozpuścił moje włosy i bacznie się im przyglądał. Zastanawialiśmy się, czy na prawdę się kręcą, bo po koczku pod klamrą nie było to takie oczywiste :)  
Umyto mi włosy dwukrotnie, oczyszczającym szamponem. Poprosiłam o ograniczenie silikonów i to życzenie zostało spełnione :) Dodatkowo włosy zostały rozczesane palcami bardzo dokładnie w trakcie wmasowywania odżywki. Są cięcie było bardzo OK. Straciłam jedynie obiecany 1cm. Dodatkowo pan podjął się zadania polegającego na próbie wkomponowania mojej grzywki w całość fryzury, ale niestety jest jeszcze zbyt krótka, żeby zrobić to sensownie.  
Włosy wysuszono mi odrobinę zbyt ciepłym powietrzem, ale mi zależało, żeby były zupełnie suche, zanim wyjdę na zewnątrz. Na koniec skusiłam się na kropelkę Mythic Oil, który do tej pory znam jedynie z opinii Blogerek. Szukam serum na końcówki, bo do tej pory bardzo nieregularnie je stosowałam. Wiem, że po jednym razie nie sprawdzę do końca, jak działa, ale będę wiedziała, jak na przykład włosy wyglądają na drugi dzień lub jak się zmywa :) 
włosy po wizycie u fryzjera
W sztucznym świetle, z lampą - kolor się nie zgadza :)

Bardzo podobało mi się, że pan starał się włosy choć odrobinę poznać włosy, dostosować cięcie indywidualnie. Pozbyłam się "ogonka" i wyraźnie wystopniowano mi włosy. Moja ocena pierwszej wizyty jest maksymalna. Wymagania wzrosną z upływem czasu :) Jestem też bardzo ciekawa, jak włosy będą się układały, kiedy umyję je sama i ułożę jak zwykle. Dzisiaj nie muszę tego robić, rano jedynie zwilżę je i ugniotę z odrobiną żelu. Teraz, wysuszone bez żadnej stylizacji wyglądają bardzo średnio, ale są miękkie i błyszczące. Zdjęcie jest fatalne, w sztucznym świetle i włosy wyszły prawie czarne. W dziennym świetle postaram się zrobić lepsze :) Nie mogłam zrobić zdjęć również wcześniej, czego strasznie żałuję :(
 
indyjskie kosmetyki do włosów
Indyjskie skarby :)
I mały bonus: Od jutra zaczynam miesiąc pielęgnacji indyjskiej. Zaopatrzyłam się w olej Heenera, zioła Bhringraj oraz mydło Sesa. W tym tygodniu powinna dotrzeć do mnie oryginalna indyjska henna (także będzie też zmiana koloru:) Pielęgnacja ta na celu pobudzenie wzrostu, także w tym tygodniu podsumuję dotychczasową pielęgnację i zmierzę włosy :) 
A jak u Was ostatnie wizyty u fryzjera?

niedziela, 14 lutego 2016

Niedziela dla Włosów (8) - Rosyjski śmierdziuszek i stylizacja kremem.

Witajcie! :) 
Dzisiaj znowu szybka Niedziela dla Włosów. Będę kontynuować serię, bo mimo, że Anwen, jej inicjatorka zakończyła wpisy w ramach NdW, mi nadal się chce :) Poza tym uważam, że są one niesamowitą inspiracją, taką moją osobistą. Kombinuję i myślę o tym, jak w niedzielę dopieszczę moje włosy i chcę się tym pochwalić :) Takie łaskotki dla próżności :) 
Pisałam niedawno o kosmetykach, nazwijmy je ogólnie, rosyjskich. Dzisiaj również postawiłam na taki produkt. W ogóle zauważyłam, że zdominowały one mają pielęgnację, jestem z nich bardzo zadowolona. 
kosmetyki na niedzielę
Zestaw na niedzielę :)
Dzisiaj naolejowałam włosy  olejem z wiesiołka. W zasadzie to wczoraj, a dzisiaj rano dołożyłam na skórę głowy Cerkogel 30, a olej zemulgowałam Kallosem Color. Po pól godziny zmyłam wszystko oczyszczającym szamponem Barwa z ekstraktem z lnu. To dopiero drugie użycie tego szamponu, ale czuję, że będę nim zachwycona. Włosy po jego użyciu nie są ani trochę szorstkie, nie plączą się. Nie mam wrażenia, że zmyłam wszystkie dobroci, dostarczone wraz z pielęgnacją przed myciem. Co drugi dzień myję włosy delikatnym Babydreamem, a raz w tygodniu Barwą :) 
Po dokładnym zmyciu oleju (wystarczyło raz), odsączyłam włosy i nałożyłam na nie mieszankę maski z dziegciem z łyżeczką ekstraktu z soku banana oraz kilkoma kroplami mleczka pszczelego w glicerynie. Przyzwyczaiłam się to tego smrodu... Częściowo:) Mieszankę zmyłam dosłownie po 10 minutach, bo czas już mnie gonił. Użyłam odżywki b/s Ziaja (niebieskiej).  
Po odsączeniu nadmiaru włosów w koszulkę wgniotłam w nie, dla odmiany, niewielką ilość kremu do stylizacji loków Isana. Lubię ten krem, daje on efekt inny niż przy odgniataniu żelu. Nie ma sucharków, włosy są od razu miękkie i nie wymagają odgniatania. Nie podkreśla skrętu aż tak wyraźnie, ale nie powoduje też efektu sklejonych kosmyków 
Niestety nie mogłam poczekać, aż włosy wyschną zupełnie. Potraktowałam je dyfuzorem, a do końca doschły naturalnie, niestety na zewnątrz... pod kapturem. Na pewno nie było to dla nich dobre, ale nie miałam wyboru.  
 
niedziela dla włosów
Po lewej zaraz po stylizacji, po prawej po kilku godzinach, w sztucznym świetle (oba zdjęcia bez lampy).
Maska z dziegciem i nawilżacze zrobiły swoje: włosy są miękkie i sypkie, może nawet nie do końca dociążone. Nie mogę tego dnia nazwać GoodHairDay, ale tragedii nie ma. Wiem za to, że dobrze odżywiłam czuprynę, nawet niesforne i przesuszone ostatnio końcówki są miękkie i gładkie. Może to zasługa też używanego od niedawna serum Marion, które okazuje się konieczne. 
We wtorek idę do fryzjera... I całkowicie wbrew sobie wybrałam opcję budżetową, nowy salonik otwarty na osiedlu niedaleko mojego. Zobaczymy, jak pan fryzjer będzie chciał potraktować moje kędziorki, ale jestem gotowa na ucieczkę, kiedy tylko zapali mi się czerwona lampka. Jako wyjście awaryjne, od grudnia mam zarezerwowaną wizytę w polecanym salonie ( na koniec miesiąca). Tam też nie jestem pewna jakości usługi, ale liczę na to, że jeśli we wtorek wyjdę niezadowolona, to mam gdzie to poprawić. Jeśli będzie OK, zaoszczędzę po prostu kilkadziesiąt złotych... Także rachunek jest prosty: albo zaoszczędzę, i wyjdę z fajną fryzurą, albo będę musiała ratować to, co nie wyszło i będę do tyłu z centymetrami i budżetem. Zobaczymy :) 
A jak Wasze niedziele? Kontynuujecie serię?