Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cerkogel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cerkogel. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

Niedziela dla Włosów (15) - mała katastrofa :)

Niedziela dla WłosówCześć :)
Dzisiejsza NdW znów była szybka i troszkę niestaranna, czego efekt opisze dalej... Chyba muszę zmienić dzień na jakiś inny, bo chociaż do tej pory niedziela była idealna, ostatnio często zdarza się, że mam plany od rana i nie mogę przeznaczyć na pielęgnację tyle czasu, ile bym chciała. Tak też było też dziś i mimo, że nie niszczyłam włosów, to dostałam od nich ostrzeżenie :)

poniedziałek, 7 marca 2016

Podsumowanie - styczeń i lutu + plany :)


Witajcie!
Lepiej późno niż wcale - więc dzisiaj przychodzę do Was z podsumowaniem pielęgnacji moich włosów. Będzie ono zawierało przede wszystkim relację z pielęgnacji indyjskim olejkiem i mydełkiem, ale nie tylko :) W moich planach pielęgnacyjnych zwykle wieje nudą, bo w zasadzie stosuję coś niby kosmetyczny minimalizm, choć trafniejszym określeniem byłby raczej racjonalizm :) jeśli chcecie się dowiedzieć, jak wyglądały ostatnie miesiące u mnie, zapraszam do dalszej części wpisu :)

niedziela, 14 lutego 2016

Niedziela dla Włosów (8) - Rosyjski śmierdziuszek i stylizacja kremem.

Witajcie! :) 
Dzisiaj znowu szybka Niedziela dla Włosów. Będę kontynuować serię, bo mimo, że Anwen, jej inicjatorka zakończyła wpisy w ramach NdW, mi nadal się chce :) Poza tym uważam, że są one niesamowitą inspiracją, taką moją osobistą. Kombinuję i myślę o tym, jak w niedzielę dopieszczę moje włosy i chcę się tym pochwalić :) Takie łaskotki dla próżności :) 
Pisałam niedawno o kosmetykach, nazwijmy je ogólnie, rosyjskich. Dzisiaj również postawiłam na taki produkt. W ogóle zauważyłam, że zdominowały one mają pielęgnację, jestem z nich bardzo zadowolona. 
kosmetyki na niedzielę
Zestaw na niedzielę :)
Dzisiaj naolejowałam włosy  olejem z wiesiołka. W zasadzie to wczoraj, a dzisiaj rano dołożyłam na skórę głowy Cerkogel 30, a olej zemulgowałam Kallosem Color. Po pól godziny zmyłam wszystko oczyszczającym szamponem Barwa z ekstraktem z lnu. To dopiero drugie użycie tego szamponu, ale czuję, że będę nim zachwycona. Włosy po jego użyciu nie są ani trochę szorstkie, nie plączą się. Nie mam wrażenia, że zmyłam wszystkie dobroci, dostarczone wraz z pielęgnacją przed myciem. Co drugi dzień myję włosy delikatnym Babydreamem, a raz w tygodniu Barwą :) 
Po dokładnym zmyciu oleju (wystarczyło raz), odsączyłam włosy i nałożyłam na nie mieszankę maski z dziegciem z łyżeczką ekstraktu z soku banana oraz kilkoma kroplami mleczka pszczelego w glicerynie. Przyzwyczaiłam się to tego smrodu... Częściowo:) Mieszankę zmyłam dosłownie po 10 minutach, bo czas już mnie gonił. Użyłam odżywki b/s Ziaja (niebieskiej).  
Po odsączeniu nadmiaru włosów w koszulkę wgniotłam w nie, dla odmiany, niewielką ilość kremu do stylizacji loków Isana. Lubię ten krem, daje on efekt inny niż przy odgniataniu żelu. Nie ma sucharków, włosy są od razu miękkie i nie wymagają odgniatania. Nie podkreśla skrętu aż tak wyraźnie, ale nie powoduje też efektu sklejonych kosmyków 
Niestety nie mogłam poczekać, aż włosy wyschną zupełnie. Potraktowałam je dyfuzorem, a do końca doschły naturalnie, niestety na zewnątrz... pod kapturem. Na pewno nie było to dla nich dobre, ale nie miałam wyboru.  
 
niedziela dla włosów
Po lewej zaraz po stylizacji, po prawej po kilku godzinach, w sztucznym świetle (oba zdjęcia bez lampy).
Maska z dziegciem i nawilżacze zrobiły swoje: włosy są miękkie i sypkie, może nawet nie do końca dociążone. Nie mogę tego dnia nazwać GoodHairDay, ale tragedii nie ma. Wiem za to, że dobrze odżywiłam czuprynę, nawet niesforne i przesuszone ostatnio końcówki są miękkie i gładkie. Może to zasługa też używanego od niedawna serum Marion, które okazuje się konieczne. 
We wtorek idę do fryzjera... I całkowicie wbrew sobie wybrałam opcję budżetową, nowy salonik otwarty na osiedlu niedaleko mojego. Zobaczymy, jak pan fryzjer będzie chciał potraktować moje kędziorki, ale jestem gotowa na ucieczkę, kiedy tylko zapali mi się czerwona lampka. Jako wyjście awaryjne, od grudnia mam zarezerwowaną wizytę w polecanym salonie ( na koniec miesiąca). Tam też nie jestem pewna jakości usługi, ale liczę na to, że jeśli we wtorek wyjdę niezadowolona, to mam gdzie to poprawić. Jeśli będzie OK, zaoszczędzę po prostu kilkadziesiąt złotych... Także rachunek jest prosty: albo zaoszczędzę, i wyjdę z fajną fryzurą, albo będę musiała ratować to, co nie wyszło i będę do tyłu z centymetrami i budżetem. Zobaczymy :) 
A jak Wasze niedziele? Kontynuujecie serię? 

niedziela, 24 stycznia 2016

Niedziela dla Włosów (5) - Mleczko pszczele i nowy żel do włosów

Witajcie! 

Jak co tydzień postanowiłam zrobić włosowe SPA:) 

Dziś na pierwszy ogień poszedł olej lniany, który od jakiegoś czasu ustępował wiesiołkowi. Oba oleje bardzo lubię i dobrze sprawdzają się na moich włosach. Naolejowałam długość włosów w sobotę wieczorem, a w skórę głowy wtarłam Jantar 
Rano zastosowałam Cerkogel 30, jest to już piąte użycie tego środka. O efektach możecie poczytać w tym poście. Jak na razie jestem bardzo zadowolona. Olej zemulgowałam odżywką Isany i po ok. 40min umyłam wszystko Babydreamem (wersją nieplączącą, z lewakiem). Szampon jest świetny. Teraz, kiedy pcham na głowę różne lepkie świństwa (Jantar, Cerkogel) dość często, odżywka nie daje takiej świeżości, jakiej oczekuję. Po tym szamponie włosy dokładnie oczyszczone. Myję głowę co dwa dni i aktualnie zawsze Babydreamem 
niedziela dla włosów
Zestaw do niedzielnej pilęgnacji

Drugi raz umyłam włosy odżywką, tą samą, która emulgowałam olej. Osuszyłam głowę i nałożyłam balsam Babuszki Agafii aktywator wzrostu, wymieszany z kilkoma kroplami mleczka pszczelego. Dodałam odrobinę maski Planeta Organica mango, bo sam aktywator jest dość rzadki, a w mieszance z mleczkiem w glicerynie nabrał takiej konsystencji, że na pewno z włosów by spłynął. Na to czepek, czapka i 30 minut w ciepełku :) 
Kiedy zmyłam maskę włosy były dość sztywne pod palcami. Jakbym dotykała gałęzie. Były miękkie i gładkie, ale takie właśnie sztywne. Wgniotłam w nie odrobinę odżywki b/s Ziaja (żółtej) i zawinęłam w koszulkę 
Rozczesałam mokre włosy, które mimo swojej sztywności nie plątały się i mogłam gładko sunąc po nich grzebieniem. Tym razem ugniatałam fale żelem Syoss Men. Żel jest mocny. Gęsty, lepiący i wystarczy go naprawdę niewiele, żeby dobrze pokryć włosy. Myślałam, żeby nie wrócić do wgniatania żelu w zupełnie mokre włosy, bo kiedy robię to w odsączone, ciężko później zniwelować twardość i odgnieść sucharki...  
Włosy poruszyłam suszarką z dyfuzorem, średnim nawiewem. 
Po całkowitym wyschnięciu włosy są nadal twarde. Widać to na zdjęciach. Teraz już to efekt żelu, odgniatam go systematycznie, ale staram się nie zrobić puchu. Przy nasadzie włosy są miękkie jak u dziecka - tylko długość się usztywniła. Używam tego żelu już trzeci raz i za każdym jest to samo. Poza tym, niestety na drugi dzień włosy nie nadają się już do reanimacji. Muszę je spiąć. Po żelu Joanna Styling Effect, mimo, że był on za słaby przy obecnej aurze, wystarczyło zwilżyć głowę i ponownie ugnieść. Syoss niestety powoduje coś dziwnego, po zwilżeniu robi na głowie masakrę - taką lepką masę, posklejane włosy odgniecione we wszystkich kierunkach. Tak jak pisałam, następnym razem nałożę go na bardzo mokre włosy. Może to poprawi jego działanie.  
Tymczasem moje włosy po takiej stylizacji prezentują się dobrze, skręt jest wyraźny i trwały. Nie ma dużo puchu. Nawet po kilku godzinach, zakupach i ciągłym przerzucaniu włosów nad szal, do kaptura i ogólnym ich tarmoszeniu jest bardzo OK :) 
Zdjęcie NdW
Od lewej: 1. Włosy zaraz po wyschnięciu - dość sztywne i nadal wyglądają na wilgotne, 2. również zaraz po wyschnięciu, 3. Zdjęcie zrobione po powrocie z zakupów - dobrze odgniecione fale, już lekko wyprostowane, ale dużo bardziej naturalne.

Po niedzielnych wpisach widzę, że mija pielęgnacja jest dość monotonna... Powodem tego jest przede wszystkim to, że etap testów i eksperymentów mam już za sobą, a blog prowadzę od niedawna. W związku z tym zastanawiam się, czy nie wrócić do testów, bo rzeczy, które kiedyś nie sprawdziły się u mnie teraz mogą okazać się hitami. W końcu włosy zmienne są :) 
A u Was zdarzyły się kosmetyki, które kiedyś zawiodły, a później działały dużo lepiej?

PS
Zapraszam na Zimowe Rozdanie u Czarnej Kawy!  

środa, 20 stycznia 2016

Recenzja - Cerkogel 30

Witam cieplutko :) Od początku roku walczę o gęstość :) Walka jest o tyle nierówna, że cały czas wypadają mi włosy. Nie jest to ten dramat, który przeżyłam około dwóch lat temu (myślałam wtedy, że do ślubu pójdę w peruce), ale norma też to nadal nie jest. We wpisie z planem pielęgnacyjny na początek roku pisałam o suplementach i wcierce, jaką zamierzam stosować i muszę przyznać, że jestem tu bardzo konsekwentna. Ale po ponad tygodniu zauważyłam, że moja skóra głowy nadal jest zbyt kapryśna, żebym mogla poważnie myśleć o wyhodowaniu nowych, zdrowych włosów. Poszperałam w Internecie i znalazłam coś, co wydaje się być remedium na mój problem - Cerkogel. W sprzedaży dostępne dwie wersje - 10 i 30%, mowa tu o stężeniu mocznika. Po analizie problemu wybrałam wersję 30%, bo ta działa przede wszystkim złuszczająco. Taki dość mocny peeling enzymatyczny. Słabsze stężenie ma działanie bardziej nawilżające, wiec będzie doskonałe, kiedy uporam się już z regulacją gromadzącego się na mojej głowie sebum.

cerkogel 30
Cerkogel 30

  

Czym jest Cerkogel 30? 

 

Ja takie preparaty określam lekami kosmetycznymi. Nie jest to typowy kosmetyk, ma konkretne medyczne wskazania. Nie jest to też typowy lek, który należy stosować pod kontrolą lekarza. Jednak jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości, polecam konsultację z dermatologiem czy chociaż farmaceutą. Każdy preparat, który nie jest używany właściwie może zaszkodzić, szczególnie o tak dużym stężeniu substancji aktywnych i w tak wrażliwym miejscu. 
Jak to się używa? Dość wygodnie. Tubka żelu zakończona jest spiczastą nasadką, za pomocą której można dotrzeć miedzy włosami do skóry głowy i dość precyzyjnie zaaplikować preparat. Po aplikacji należy go wmasować dokładnie i pozostawić na około 40 min. Producent poleca później wyczesać żel z włosów, ale w moim przypadku jedyną metodą jest umycie głowy szamponem. Żel jest gesty i nie zasycha w ciagu niecałej godziny. Jest lepki i zostaje wyraźnie  na włosach, nie da rady inaczej. Ze względu na to, że farmaceutka poleciła używanie żelu do dwóch razy w tygodniu, ja stosuję go zawsze przed myciem szamponem - również łagodny dobrze go domywa. 
Efekty po zastosowaniu Cerkogelu cztery razy utwierdziły mnie w przekonaniu, że to dokladnie to,  czego szukałam. Już po pierwszej aplikacji skóra głowy się uspokoiła. Zniknęło swędzenie, które mimo, że po wcierce Jantar było już bardzo delikatne, nadal istniało. Po drugim użyciu zagoiły się zupełnie krosty, które miałam na głowie. Nie powstają nowe. Po trzeciej aplikacji zaobserwowałam wyraźne złuszczenie naskórka. Troszkę jak łupież, ale dużo mniej intensywne i widoczne tylko w dzień bezpośrednio po zastosowaniu. Mimo, że włosy myję co drugi dzień (odżywką), naskórek było widać jedynie przez chwilę, później pewno wypadał z włosów i już go nie było. To samo zauważyłam po kolejnym użyciu. Te drobinki mimo, że są widoczne na moich ciemnych włosach, są akceptowalne, ponieważ, poza koniecznością umycia głowy po nałożeniu żelu, są jedynym efektem "ubocznym" używania preparatu, a jego działanie jest warte tego drobnego dyskomfortu.  

Moja opinia?

Żel jest świetny. Jest dokładnie tym, czego szukałam. Złuszcza i nawilża skórę głowy, pozostawia zdrowszą. Preparat koszule około 15zł i jest dostępny niemal w każdej aptece. Planuję skończyć kurację stężeniem 30% do końca opakowania, używając go dwa razy w tygodniu. Później, profilaktycznie, będę używała Cerkogelu 10% (czyli wersji nawilżającej) co tydzień lub dwa, w zależności od potrzeb. Według mnie to najlepsze, co może spotkać wrażliwą, problematyczną skórę głowy. Jeśli borykacie się z wypadaniem włosów, swędzeniem lub podrażnieniem skóry głowy i nie ma dla Was przeciwwskazań do używania Cerkogelu (koniecznie skonsultujcie to ze specjalistą!), to polecam. W końcu zdrowie włosów zaczyna się od zdrowej skóry głowy :)