Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NdW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NdW. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 kwietnia 2016

Niedzila dla Włosów (16) - Kallos Omega i olej kokosowy :)

Cześć :)
Znowu miałam "zajęty" tydzień, co zaowocowało małą aktywnością tutaj... Za to pielęgnacyjne jestem z tego tygodnia bardzo zadowolona. U mnie, ostatnio tak to się właśnie układa - tydzień w tydzień. Jeden jestem w stanie olejować włosy na noc codziennie, bo rano mam chwilę na porządne zmycie i wysuszenie włosów, a w kolejnym tygodniu już nie, więc olej i inne dobroci lądują na głowie właśnie przy okazji NdW :) Akurat skończył się "tydzień olejowania", także również niedzielna pielęgnacja była mniej bogata. Przynajmniej dla włosów :)

niedziela, 10 kwietnia 2016

Niedziela dla Włosów (15) - mała katastrofa :)

Niedziela dla WłosówCześć :)
Dzisiejsza NdW znów była szybka i troszkę niestaranna, czego efekt opisze dalej... Chyba muszę zmienić dzień na jakiś inny, bo chociaż do tej pory niedziela była idealna, ostatnio często zdarza się, że mam plany od rana i nie mogę przeznaczyć na pielęgnację tyle czasu, ile bym chciała. Tak też było też dziś i mimo, że nie niszczyłam włosów, to dostałam od nich ostrzeżenie :)

niedziela, 3 kwietnia 2016

Niedziela dla Włosów (14) - Podwójne mycie i olej z avocado + news :)

Niedziela dla Włosów
Witajcie!
Nie wiem, jak u Was, ale u mnie poświąteczny tydzień upłynął zdecydowanie zbyt szybko. Nietypowa zmiana w pracy i konieczność nadrobienia zaległości sprawiły, że w piątek chętnie dokupiłabym kilka dodatkowych godzin, żeby tylko zdążyć ze wszystkim, co sobie zaplanowałam. Na szczęście udało się bez tego, a sobota była już dniem słodkiego lenistwa :) W niedzielę natomiast zafundowałam sobie cotygodniowe SPA, o którym przeczytacie niżej :)

wtorek, 29 marca 2016

Niedziela dla Włosów (13) - Spawdzona pielęgnacja.

Witajcie!
Niedziela dla Włosów
W związku ze Wielkanocą wpis pojawia się dzisiaj - z opóźnieniem, ale NdW odbyła się w sobotę :) Postanowiłam odżywić moje włosy sprawdzoną metodą, żeby nie ryzykować jakiś nieprzewidzianych reakcji z ich strony - nadal nie chcą się układać tak, jak ja bym tego chciała i niestety chyba muszę się do tego przyzwyczaić. Co zafundowałam moim włk), na środku głowy. osom tym razem?



poniedziałek, 14 marca 2016

Niedziela dla Włosów (12) - nawilżanie (WIT.E i gliceryna)

Witajcie!
Niedziela dla Włosów
Niestety moje dni nadal pędzą, nie mam na nic czasu, a kiedy go znajdę, po prostu odsypiam... Jednak postanowiłam sobie, że choćby nie wiem co, w niedzielę muszę urządzić sobie małe spa... dla zdrowia też psychicznego. To męczące, że w tygodniu nie mam czasu porządnie os siebie zadbać. I w ten sposób odkryłam największą korzyść z serii NdW - zmusiła mnie ona do działania. Niekoniecznie chodzi o publikację moich poczynań, tylko taki mus w głowie - powinnam! I w ten sposób zafundowałam sobie minimalną, ale treściwą pielęgnację, między innymi włosów. 

niedziela, 21 lutego 2016

Niedziela dla Włosów (9) - Olejek Hennara i mydełko Sesa.

Witajcie!
Wczoraj wyjątkowo, w ramach weekendowego, włosowego SPA, włączyłam do pielęgnacji indyjskie specjały :) Z założenia miały być stosowane do codziennej, nie specjalnej pielęgnacji, ale ze względu na brak czasu w tym tygodniu nie udało mi się użyć ich dwa razy. 
kosmetyki indyjskie

Na noc naolejowałam długość włosów olejem lnianym. Rano na skórę głowy dołożyłam ciepły olejek Heenara - jego nie da się użyć zimnego, bo w buteleczce jest stały, trzeba podgrzać :) w związku z tym etykieta nie przetrwała długo :D Wykonałam delikatny masaż, a w tym czasie zemulgowałam olej na włosach odżywką Isana. Po godzinie "umyłam" włosy mydłem Sesa. Niestety, to mydełko nie domywa olejów (nawet zemulgowanych), także w takim planie używam go jak odżywkę - na niecałą godzinę :) Mydło dobrze się pieni i pokrywa włosy. Ma dość charakterystyczny zapach, który roznosi się w łazience. 
Zarówno przy olejku, jak i mydle, skora głowy mnie delikatnie mrowi. To takie uczucie, że nie jest ani przyjemne, ani nie. Mam nadzieję, że to włosy rosną. :D 
Umyłam włosy Babydreamem, a następnie wmasowałam chwilę odzywkę Isany - dla mnie jest ona bardzo neutralna. Poprawia stan włosów, łatwiej się je rozczesuje i są mile w dotyku, ale łatwo mi określić, jak zadziałały inne składniki pielęgnacji. 
Wystylizowałam jak zwykle. 
efekt pielęgnacji
Zdjęcie w naturalnym świetle, bez lampy :)
Olejek Heenara i mydełko pachną intensywnie i zapach utrzymuje się na włosach. Jest przyjemny, ale z czasem może męczyć - zobaczymy, jak będzie u mnie :) Włosy po tych zabiegach są ładnie dociążone, wyraźnie nabłyszczone i bardzo miłe w dotyku. Muszę użyć kiedyś mydła Sesa bez olejowania wcześniej włosów, żeby zobaczyć jakość samego działania myjącego. Będzie to trudne, bo obiecałam sobie olejowanie dwa razy w tygodniu, właśnie wtedy, kiedy muszę umyć włosy... :)

niedziela, 14 lutego 2016

Niedziela dla Włosów (8) - Rosyjski śmierdziuszek i stylizacja kremem.

Witajcie! :) 
Dzisiaj znowu szybka Niedziela dla Włosów. Będę kontynuować serię, bo mimo, że Anwen, jej inicjatorka zakończyła wpisy w ramach NdW, mi nadal się chce :) Poza tym uważam, że są one niesamowitą inspiracją, taką moją osobistą. Kombinuję i myślę o tym, jak w niedzielę dopieszczę moje włosy i chcę się tym pochwalić :) Takie łaskotki dla próżności :) 
Pisałam niedawno o kosmetykach, nazwijmy je ogólnie, rosyjskich. Dzisiaj również postawiłam na taki produkt. W ogóle zauważyłam, że zdominowały one mają pielęgnację, jestem z nich bardzo zadowolona. 
kosmetyki na niedzielę
Zestaw na niedzielę :)
Dzisiaj naolejowałam włosy  olejem z wiesiołka. W zasadzie to wczoraj, a dzisiaj rano dołożyłam na skórę głowy Cerkogel 30, a olej zemulgowałam Kallosem Color. Po pól godziny zmyłam wszystko oczyszczającym szamponem Barwa z ekstraktem z lnu. To dopiero drugie użycie tego szamponu, ale czuję, że będę nim zachwycona. Włosy po jego użyciu nie są ani trochę szorstkie, nie plączą się. Nie mam wrażenia, że zmyłam wszystkie dobroci, dostarczone wraz z pielęgnacją przed myciem. Co drugi dzień myję włosy delikatnym Babydreamem, a raz w tygodniu Barwą :) 
Po dokładnym zmyciu oleju (wystarczyło raz), odsączyłam włosy i nałożyłam na nie mieszankę maski z dziegciem z łyżeczką ekstraktu z soku banana oraz kilkoma kroplami mleczka pszczelego w glicerynie. Przyzwyczaiłam się to tego smrodu... Częściowo:) Mieszankę zmyłam dosłownie po 10 minutach, bo czas już mnie gonił. Użyłam odżywki b/s Ziaja (niebieskiej).  
Po odsączeniu nadmiaru włosów w koszulkę wgniotłam w nie, dla odmiany, niewielką ilość kremu do stylizacji loków Isana. Lubię ten krem, daje on efekt inny niż przy odgniataniu żelu. Nie ma sucharków, włosy są od razu miękkie i nie wymagają odgniatania. Nie podkreśla skrętu aż tak wyraźnie, ale nie powoduje też efektu sklejonych kosmyków 
Niestety nie mogłam poczekać, aż włosy wyschną zupełnie. Potraktowałam je dyfuzorem, a do końca doschły naturalnie, niestety na zewnątrz... pod kapturem. Na pewno nie było to dla nich dobre, ale nie miałam wyboru.  
 
niedziela dla włosów
Po lewej zaraz po stylizacji, po prawej po kilku godzinach, w sztucznym świetle (oba zdjęcia bez lampy).
Maska z dziegciem i nawilżacze zrobiły swoje: włosy są miękkie i sypkie, może nawet nie do końca dociążone. Nie mogę tego dnia nazwać GoodHairDay, ale tragedii nie ma. Wiem za to, że dobrze odżywiłam czuprynę, nawet niesforne i przesuszone ostatnio końcówki są miękkie i gładkie. Może to zasługa też używanego od niedawna serum Marion, które okazuje się konieczne. 
We wtorek idę do fryzjera... I całkowicie wbrew sobie wybrałam opcję budżetową, nowy salonik otwarty na osiedlu niedaleko mojego. Zobaczymy, jak pan fryzjer będzie chciał potraktować moje kędziorki, ale jestem gotowa na ucieczkę, kiedy tylko zapali mi się czerwona lampka. Jako wyjście awaryjne, od grudnia mam zarezerwowaną wizytę w polecanym salonie ( na koniec miesiąca). Tam też nie jestem pewna jakości usługi, ale liczę na to, że jeśli we wtorek wyjdę niezadowolona, to mam gdzie to poprawić. Jeśli będzie OK, zaoszczędzę po prostu kilkadziesiąt złotych... Także rachunek jest prosty: albo zaoszczędzę, i wyjdę z fajną fryzurą, albo będę musiała ratować to, co nie wyszło i będę do tyłu z centymetrami i budżetem. Zobaczymy :) 
A jak Wasze niedziele? Kontynuujecie serię? 

niedziela, 7 lutego 2016

Niedziela dla Włosów (7) - Gliceryna i biała glinka.

Witajcie! 
Dzisiejsza niedziela postawiała przede mną wyzwanie :) Chciałam zrobić coś nowego, jednocześnie nie obawiając się o efekty. Miałam też niewiele czasu... 
W sobotę wieczorem nie mogłam nałożyć oleju na włosy, bo plany na niedzielny poranek uniemożliwiły mi zmycie go przed wyjściem. Wróciłam do domu przed południem i już bardzo nie chciało mi się robić czegokolwiek... Ale zmobilizowałam się nałożyłem olej z wiesiołka na maskę Planeta Organica wzbogaconą kilkoma kroplami gliceryny.
olej z wiesiołka
Olej z wiesiołka

Gdybym miała wymyślać coś dzisiaj, pewno nie byłabym aż tak kreatywna, ale planuję te niedziele już wcześniej. Po pól godziny zmyłam wszystko szamponem Barwa z ekstraktem z lnu (mój nowy oczyszczacz :). Ostatnio coraz częściej muszę myć włosy szamponem. Albo delikatnym, albo oczyszczającym, ale jednak nie odżywką. Może ma to związek z porowatością, może z większą ilością oblepiaczy, jakie funduję moim włosom w okresie zimowym. Po zmyciu nałożyłam papkę z białej glinki i maski PO. Po piętnastu minutach spłukałam ją i wystylizowałam jak zwykle. Ostatnio zaczęłam podsuszać włosy dyfuzorem wisząc głową w dół. Trochę to uciążliwe, ale efekty lepsze. Kiedy z maską na włosach zaczynałam pisać ten post, trochę sił mi wróciło i reszta pielęgnacji sprawiła mi już większą przyjemność :) 
Dzisiaj wyjątkowo zabezpieczyłam kocówki serum Marion Termoochrona (nie jest moje ulubione, ale nie mam aktualnie nic innego). Znalazłam kilka białych kulek na końcach i kilka rozdwojeń, a u fryzjera będę dopiero pod koniec miesiąca, więc muszę sobie jakość radzić.  


kosmetyki niedziela dla włosów
Zestaw na niedzielę :)
serum Marion Termoochrona
Serum Marion
Efekt pielęgnacji był do przewidzenia, i właśnie to lubię w produktach, które użyłam. Maska mango PO jest doskonała, odkąd moje włosy "podskoczyły" z porowatością. Kiedyś czasem powodowała puch, czasem przeciążenie. Aktualnie zawsze ładnie podbija skręt, a w połączeniu z białą glinką włosy są miło miękkie :)  
Jak teraz patrzę na moje włosy z perspektywy pielęgnacji w tym tygodniu, to dochodzę do wniosku, że białe kulki mogą wynikać z dość dużej ilości protein, jakie dałam włosom w tym tygodniu. Poza bombą ze środy, w piątek potraktowałam głowę również śmierdzielem wzbogaconym mleczkiem pszczelim. Chyba trzeba na jakiś czas ograniczyć proteiny... Kiedyś ich nadmiar prostował mi włosy, ale nie powodował szkód. Może i to się zmieniło?



efekt pielęgnacji
Po prawej zdjęcie w naturalnym świetle, po lewej w sztucznym (obydwa bez lampy), włosy są jeszcze odrobinę wilgotne :)
A jak Wasze niedziele?

niedziela, 31 stycznia 2016

Niedziela dla Włosów (6) - Oczyszczanie - prawdziwy stan moich włsów

Witajcie! 
Kuszona z wielu stron próbą jakości mojej czupryny postanowiłam, że dzisiejsza niedziela będzie nietypowa. Do tego stopnia, że po prostu nie pielęgnowałam moich włosów w ogóle. To w sumie jedyny dzień, kiedy mogę pozwolić sobie na totalny BadHairDay, więc to na dzisiaj zaplanowałam zrobienie sobie na łbie Armagedon :) Ale cel był szczytny. 

Postanowiłam sprawdzić, w jakim stanie są na prawdę moje włosy.  

Nie chciałam im jawnie szkodzić, czyli stosować metod, o których wiem, że nie sprawdzają się u mnie lub moje włosy nie akceptują takiego traktowania. Cały zabieg miał miejsce wczoraj, dzisiaj nie planuję go powtarzać, bo włosy są świeże. Pochodzę sobie dwa dni bez stylizacji, to akurat om dobrze zrobi. 
Co zrobiłam? Umyłam głowę. Bardzo dosłownie, bo wyszorowałam skórę i włosy dwa razy silnym szamponem. Padło na mój ulubiony Ziaja Med, bo innych SLSów w domu nie mam, a mycie płynem do naczyń czy mydłem do rąk jednak sobie odpuszczę... Włosy wyszorowałam i zawinęłam w koszulkę. Kiedy odsiąkły, baaardzo delikatnie rozczesałam je (walczyłam ze sobą, żeby nie użyć jakieś odżywki b/s, mgiełki chociaż...), delikatnie ugniotłam i zostawiałam do wytchnięcia. Samo rozczesywanie było procesem dość trudnym, włosy były sztywne i nie było poślizgu, który zapewnia odżywka. Ale nie było źle, w każdym razie dużo lepiej, niż się spodziewałam. Jakie wnioski wyciągnęłam z takiego traktowania mojej czupryny? 
Ziaja Med - oczyszczanie
Ziaja Med - oczyszczanie
  • Włosy schły bardzo długo. Kiedyś, przed erą włosomaniactwa, po godzinie miałabym już suchą głowę. Teraz po trzech nadal były wilgotne przy nasadzie. Czyli wygląda na to, że porowatość mi wzrosła... :)
  • Puszek jest oczywiście na miejscu. Nie wiem jak mogłabym zupełnie nie dotykać włosów podczas schnięcia... No, brak żelu też nie pomógł. Włosy są zupełnie niedociążone, więc nie dziwię się, że tak odstają. Poza tym mam kilka warstw włosów, które jeszcze nie dawno były bejbikami, to też na tym zdjęciu jest widoczne.
  • Włosy są miękkie. Nawet bardzo. I gładkie. Nie mogę przestać ich dotykać. 
  • Włosy zupełnie nie wiedzą, gdzie mają się kręcić. Niby fale, a tu loczek. Niby loczek, a tu pasmo zupełnie proste. 
  • Grzywka to był najgorszy pomysł ever... Ale pochodzi z czasów, kiedy częściej nosiłam proste włosy (lub delikatne fale) i nadal uważam, że sama moja twarz duużo korzystniej wygląda z grzywką. Ale chce taki skręt, jaki wydobywam z nich teraz, a tu grzywka jest ni to przykleić, ni podpalić. Rośnie. Teraz właśnie osiągnęła etap, kiedy już chce się kręcić, ale jej to nie wychodzi, za ucho też jej jeszcze nie schowam, bo jest za krótka. I zwykle upinam ją na głowie, lekko z boku, wsuwką albo żabką.. 
  • Wymagam fryzjera! Włosy bez stylizacji zupełnie nie trzymają kształtu... Latają na wszystkie strony i opanować ich nie idzie... Ale mam już umówiona wizytę, końcem lutego wreszcie ujarzmię ten bajzel, wystopniuję całość i może uda się coś zrobić z tą grzywką... 
  • Końcówki są delikatnie bardziej szorstkie od reszty długości - muszę je chyba dodatkowo zabezpieczać, a i tak przyda się cięcie :) 

 
włosy bez stylizacji
Tu falka, tu prosto - czyli włosy bez grama odżywki i żelu. (zdjęcie w sztucznym świetle, bez lampy)

Podsumowując, jest to zdecydowanie BHD... Ale jakże pozytywny. Z domu nie wyjde z taką szopą, zaraz po zdjęciu zrobiłam koczek i koniec. Ale taka fryzura pomogła mi jeszcze w czymś... Nie dotykam włosów... To właśnie wynika z tego pozytywu - są miękkie, gładkie i po raz pierwszy mogę powiedzieć, że NAPRAWDĘ zdrowe, aż nie mogłam przestać ich dotykać. Koczek ostudził moje zapędy, bo gdybym je tak tarmosiła, to w niedzielę wieczorem czekało by mnie kolejne mycie... A tak, jutro rano zwilżę je jedynie mgiełką GlissKur i delikatnie pougniatam żelem. I do pracy :) 

A jak mają się Wasze włosy? Robiłyście taki "test" na swojej głowie?