niedziela, 10 stycznia 2016

Niedziela dla Włosów (3) - Olej z wiesiołka i nowa metoda ugniatania włosów.

Hej :)
Dzisiejsza niedziela jest wyjątkowa dla mnie, ponieważ kończę urlop. Nie byłam w pracy ponad trzy tygodnie, ale już z przyjemnością wrócę :) Dziwnie to brzmi, jednak siedzenie w domu (no nie dosłownie :) już mi się przykrzy. Jestem bardzo aktywna i dobrze czuję się mając dużo na głowie - dosłownie i w przenośni :)
Dlatego ten dzień dla włosów będzie wyjątkowy. Muszę zapewnić im pełne SPA na tydzień, bo do następnego weekendu będę jedynie wcierać Jantar i pielęgnować czuprynę w podstawowym zakresie.

Olejowanie włosów i przygotowanie do mycia.

Na noc w sobotę oczywiście wtarłam Jantar.
Inaczej niż zwykle olejowałm włosy jedynie dwie godziny przed myciem. Nowością w moich zbiorach jest olej z wiesiołka.
olej z wiesiołka
Nowa gwiazda -  olej z wiesiołka :) 

Czytałam o nim wiele dobrego i chyba jest to pierwszy olej wybrany świadomie i po pełnej analizie działania (olej lniany, wybrałam intuicyjnie i trafiłam idealnie). Wiele kręconowłosych nie przepada za tłuszczami z grupy Omega 9 i tłuszczami nasyconymi. Moje nie są wyjątkiem, chociaż olej kokosowy na końcach włosów dobrze się u mnie sprawdza. Jednak prawdziwe olejowanie jest możliwe u mnie jedynie lżejszymi olejami. Dobrze sprawdzał się też olej z nasion malin, co pozwoliło mi przypuszczać, że jednak kwasy Omega 6 i Omega 3 oraz wystrzeganie się kwasów tłuszczowych nasyconych będzie dobrym wyjściem. Tak więc olej z wiesiołka zostanie przeze mnie gruntownie przetestowany i tym samym będę miała już (mam nadzieję) dobrą listę służących mi mazideł.
Po dwóch godzinach zemulgowałam olej odżywką Isany, wystarczyło 15 minut, którą później umyłam włosy dwukrotnie.

Odżywienie 

Chciałam, żeby dzisiejsza niedziela była proteinowa. Jednak ze względu na próbę z nowym olejem i chęć zobaczenia efektów jego działania zrezygnowałam z tego, stawiając na pielęgnację podobną do ostatnich. Wiem, jak prezentowały się moje włosy po poprzednich, sprawdzonych zestawach i dzisiaj chciałam zobaczyć, czy olej z wiesiołka przyczyni się do poprawy (lub wręcz odwrotnie) ich stanu i prezencji :) Postawiłam na Kallosa Color. Ufam tej masce, jeszcze nigdy nie spowodowała u mnie puchu czy innych przykrych niespodzianek. Trzymałam go na głowie niecałe pól godziny, pod folią i ręcznikiem. Następnie spłukałam włosy letnią wodą.
Kosmetyki na Niedzielę dla Włosów
Zestaw na niedzielę :) 

Stylizacja

I tutaj mamy mały HIT :) Zmieniłam sposób ugniatania loków, na próbę. Wspominałam o tym w ostatnim poście.  I nie chce zapeszać, ale wygląda mi na to, ze nowa metoda zostanie ze mną na dłużej. Do tej pory byłam wierna sposobowi Kasi, korzystając dość dokładnie z Jej metody. Wszystko jednak robiłam z głową pochyloną w dół, tak mi było wygodniej. Jednak kilka dni temu troche się śpieszyłam i chciałam szybciej pozbyć się wody z włosów. Niestety moja dotychczasowa metoda wykluczała odsączanie włosów, wiec zrobiłam inaczej ( w razie kiepskich efektów po prostu zrobiłabym koczek i tyle:). Dzisiaj powtórzyłam te kroki z fajnym efektem :) Wisząc głową w dół, w ociekające wodą pasma wtarłam bardzo dokladnie niewiele odzywki b/s Ziaja (niebieskiej). I zawinęłam włosy w koszulkę. Nie robiłam plunkingu, po prostu zawinęłam włosy w taki turban. Po chwili, kiedy koszulka przyjęła tyle wody, ile była w stanie, zdjęłam ją. Stojąc już wyprostowana rozczesałam włosy grzebieniem ( jaka zbrodnia!) i zrobiłam przedziałek. Tam gdzie powinien być, bo przy układaniu wiszących w dół nie zawsze tak to wyglądało, a rozrzucanie już ugniecionych pukli kończy się pudlem :) I dopiero teraz zaczynam ugniatanie. Użyłam troszkę więcej żelu niż zwykle, i przechylając głowę delikatnie na jedną stronę ugniatałam bardzo delikatnie kilka minut.
Mokre,  ugniecione fale
Mokre strączki :) 

Efekt już był widoczny, mokre strąki wyglądały obiecująco. Następnie wysuszyłam włosy dyfuzorem pilnując, żeby nie machać nim losowo, tylko metodycznie, trzy partie fryzury delikatnie umieszczałam w końcówce suszarki i po przyłożeniu do głowy trzymałam kilka chwil i dmuchałam chłodnym nawiewem. Po trzech rundkach dookoła włosy mogły już spokojnie doschnąć same :)

Efekt pielęgnacji i stylizacji

Bomba! Włosy są miękkie, skręt wyraźny i mam przeczucie, że będzie trwały. Jutro się przekonamy, bo rano nie będę miała czasu myć włosów i jedynie odśwież fryzurę. Nie są jednak przyjemnie odbite od nasady, powoli widać, że brakuje im protein.
Efet włosowej pielęgnacji.
Efet pielęgnacji - po prawej zdjęcie z lampą,  po lewej bez lampy,  w sztucznym świetle. 
Pierwsze użycie oleju z wiesiołka uważam za bardzo udane. Olej na pewno nie powoduje szorstkości czy puchu. Będę używa go regularnie i z pewnością pojawi się obszerniejsza recenzja. Niestety, fryzura ma dość luźny kształt, co jest spowodowane tym, ze już potrzebuję fryzjera. Włosy pod spodem nie chcą trzymać skrętu... Muszę przede wszystkim odświeżyć warstwy. Ale to dopiero w lutym :)
A jakie oleje sprawdzają się u Was? Jak dobieracie oleje do pielęgnacji Waszych włosów?

19 komentarzy:

  1. Włosy wyglądają świetnie :) I przyznam szczerze, że pierwszy raz słyszę o takim oleju ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dużo zawdzięczam dobremu dobraniu oleju :) Mam nadzieję, że ten trafi do ulubieńców :)

      Usuń
  2. Śliczne :) A zastanawiałam sie nad tym olejkiem. Teraz chyba go jednak kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! Szczególnie, że nie należy do najdroższych :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I nie ma puchu (kupi!) :)

      Usuń
  4. Piękne ! :) Nie używałam jeszcze wiesiołka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Polecam, ogólnie oleje z kwasami Omega 6 :)

      Usuń
  5. Pięknie się kręca i cudownie lśnią ;) Trzymam kciuki za dalsze efekty ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękny skręt i blask oczywiście : ) ja nie stosowałam oleju z wiesiołka na włosy, ale piłam go ze smakiem przez 3 miesiące : )

    OdpowiedzUsuń
  7. fajny skręt :) bardo mi sie podobają

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki śliczny skręt ;) Sama ostatnio zawijam włosy na dosłownie 5 sekund w koszulkę, choć wcześniej zupełnie mi się to nie sprawdzało i wszystkie zabiegi musiałam robić na takich bardzoooo mokrych włosach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się wydaje, że włosy o wyższej porowatości lubią, kiedy szybciej pozbywają się wody. U mnie też kiedyś taka metoda nie była dobra, ale od jakiegoś czasu dużo mniej się wtedy puszą :) Ale to nie jest jeszcze potwierdzona teoria :)

      Usuń
  9. Chętnie kiedyś przetestuję taki olej z wiesiołka ;)

    OdpowiedzUsuń